Te małe drzewka podbiły świat. Dlaczego dziś tak często ludzie z jednej strony dążą do nieograniczonej władzy, wielkiego majątku, maksymalnego korzystania z życia, a z drugiej – chcą mieć przy sobie maleńką, żywą istotę, której urok polega właśnie na małych rozmiarach? Spójrzcie sami: znajomi, sąsiedzi, którzy – jak sądziliście – nie przepadają za zwierzętami, nagle pojawiają się w okolicach bloku z czymś małym, skrzeczącym (bo trudno to nazwać szczekaniem) i próbującym udawać groźnego psa. No dobra – myślicie sobie – dzieci ich namówiły. Kolejny sąsiad. Może dostał w prezencie, którego nie wypadało nie przyjąć. Pani przed sklepem, pani w parku… To już nie przypadek. To już moda na małe pieski. A bonsai? Czy hodowla tych małych drzewek też wpisuje się w jakąś modę? Nie wystarczy przecież tylko je podlewać, żeby rosły. Bo też ich zadaniem jest nie tylko rosnąć, mają być piękne – na wystawę, konkurs, albo na sprzedaż. Nawożenie, dobór odpowiednio płaskich pojemników, formowanie gałęzi, przycinanie. Aby wyhodować efektowne drzewko bonsai, potrzeba wiele pracy. Nieco kontrowersyjne pozostaje wiązanie pędów drutem w celu nadania im odpowiedniego kształtu. Niemniej jednak większy szacunek budzą we mnie hodowcy tych roślin niż właściciele szczekających miniaturek. Kiedy chodzi o żywe stworzenia, moda nie jest najlepszym doradcą…
18 grudnia 2009
Brak komentarzy
Brak komentarzy.
Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu.
Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.